Tanie kwatery na wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Ludność Pomorza - okres wczesno historyczny

14 sierpień 2012r.

Dzięki nadmorskiemu położeniu ułatwiającemu komunikację z różnymi krajami, ludność Pomorza w okresie wczesno-historycznym była zamożniejsza od mieszkańców reszty Polski i odznaczała się też wyższą kulturą. Tylko tutaj spotykamy świątynie słowiańskie zdobione bogato rzeźbami i malowidłami, budzącymi podziw kronikarzy niemieckich i duńskich, tylko tu istniała osobna kasta kapłanów i publiczny kult bóstw plemiennych. Pomorzanie początkowo palili swych zmarłych i obyczaj ten utrzymał się aż w głąb XII w. obok nowego zwyczaju grzebania zmarłych niespalonych, przejętego pod wpływem chrześcijaństwa. Źródłem zamożności Pomorza był handel. Za towar płacono płatami delikatnego q płótna (stąd pochodzą polskie słowa płacić, zapłata) oraz srebrem, odważanym na brązowych wagach składanych. Jakkolwiek w X w. na Pomorzu były już w obiegu liczne monety arabskie, bizantyjskie, anglosaskie, niemieckie, węgierskie, czeskie i polskie, to jednak system odważania utrzymał się jeszcze do XII w., ponieważ kursujące monety były różnej wagi i w związku z tym także różnej wartości i dlatego oczywiście nie można było liczyć ich na sztuki. Obok monet szły na wagę także kawałki popsutych ozdób srebrnych lub całe ozdoby oraz sztabki i placki srebra surowego. Duża ilość skarbów srebrnych z X—XI w. znalezionych na Pomorzu, zawierających nieraz ponad 10 kg srebra, świadczy o zamożności mieszkańców tej dzielnicy. Skarby te ludność ukryła w ziemi w chwili jakiegoś niebezpieczeństwa w obawie przed grabieżą. Szczególnie bogatym centrum handlowym był Wolin przy wschodnim ujściu Odry, rywalizujący z dwoma innymi słynnymi portami nad Bałtykiem: duńskim Haithabu pod Szlezwikiem i szwedzkim Birka w pobliżu Sztokholmu. Słowianie pomorscy byli świetnymi żeglarzami i doskonałymi budowniczymi łodzi morskich, jak świadczą ich wyprawy na ziemie duńskie i norweskie, podejmowane w odwet za nękające ich napady ludów północnych. Jako łupy czy drogą wymiany handlowej dostawały się na Pomorze surowce i różne wyroby zagraniczne. Ważnym przedmiotem przywozu było np. srebro i śledzie, których nazwę przejęliśmy z języka szwedzkiego. Natomiast z Pomorza na północ w dużej ilości rozchodziły się wyrabiane tu doskonałe naczynia gliniane, i to zapewne nie puste, lecz napełnione miodem, w które obfitowały lasy pomorskie. Jakkolwiek najwspanialsze dzieła sztuki pomorskiej, mianowicie świątynie i znajdujące się wewnątrz posągi bóstw uległy zniszczeniu, to jednak mamy liczne inne dowody wysokiego stanu sztuki na Pomorzu w postaci wspaniałych wyrobów złotniczych i pięknie zdobionej ceramiki. Oryginalnym rysem miejscowym jest częstsze niż gdzie indziej w Polsce stosowanie motywów roślinnych i figuralnych, przede wszystkim zwierzęcych, co jest zapewne wynikiem oddziaływań skandynawskich. Częściej niż gdzie indziej spotyka się tu wątki plecionkowe, a ornamentyka starszej ceramiki z VII—X w. jest też bardziej urozmaicona. Już w XI i XII w. istniały na Pomorzu Zach. ludne ośrodki handlowo-przemysłowe, zasługujące w pełni na nazwę miast. W Szczecinie np. były domy piętrowe, istniało miejsce zebrań publicznych i dwa razy w tygodniu odbywały się targi. Liczbę mieszkańców Szczecina w początku XII w. szacuje się na 7000—10000 osób. Stanowił on też samodzielną jednostkę administracyjną, tworząc rodzaj republiki miejskiej, i rządzony był przez starostę (praefectus urbis) a Bolesław Krzywousty zwracając się do mieszkańców Pomorza Zach., wyszczególnia osobno Szczecin ("genti Pomeranorum et populo Stetinensi"). Poza Szczecinem i Wolinem także inne osady pomorskie miały charakter miast, np. Kołobrzeg, Kamień, Uznam i Dymin. Poza miastami, ośrodki osadnictwa na Pomorzu, podobnie jak na pozostałych ziemiach polskich i słowiańskich, stanowiły grody, w których ludność chroniła się wraz z dobytkiem w czasie napadów. Na Pomorzu Zach. stwierdzono ogółem 238 takich grodów z okresu wczesnohistorycznego. Stosunki kulturowe Pomorza z resztą Polski są w okresie wczesnośredniowiecznym bardzo bliskie. Typowo środkowo-polskie formy ceramiki szerzą się też na Pomorzu i dochodzą aż do ziemi Obodrytów (Meklemburgii), z Pomorza znów miejscowa odmiana kabłączków skroniowych pustych dostaje się wzdłuż Odry i Warty aż do Wielkopolski i Śląska. Polska szerzy tu religię chrześcijańską i tworzy biskupstwa. W okresie wczesnohistorycznym, kiedy powstało państwo niemieckie (843) i kiedy wystąpiło na widownię dziejową państwo polskie (963), wschodnia granica Niemiec dochodziła tylko do dolnej Łaby, a środkowe i górne jej dorzecze oraz cały obszar na wschód od tej rzeki zajęty był przez ludy słowiańskie. Pomorze Zach. więc leżało w środku ziem słowiańskich. Ziemia ta, połączona z resztą ziem polskich systemem rzecznym Odry i jej głównego dopływu: Warty, już od początku czasów przedhistorycznych utrzymywała żywe stosunki z innymi częściami Polski. Z Polski przybyła tu pierwsza gromada ludności pod koniec starszej epoki kamiennej, z ziem polskich przybyli tu pierwsi rolnicy w młodszej epoce kamiennej, stamtąd przychodzi wyborny surowiec pasiasty do wyrobu głównego narzędzia młodszej epoki kamiennej: siekier, przez Polskę wreszcie dociera na Pomorze pierwszy metal: miedź, a następnie znajomość brązu. Od II okresu epoki brązowej (1500 przed Chr.) Pomorze Zach. wykazuje szczególnie bliskie związki z resztą Polski. W okresie II (1500—1300 przed Chr.) żyje na Pomorzu Zach. ta sama ludność, co w Wielkopolsce i na Śląsku, przedstawiciele kultury przedłużyckiej, a od okresu III (1300—1100 przed Chr.) Pomorze stanowi część obszaru prasłowiańskiej kultury łużyckiej, która zmagając się z naporem germańskim, przetrwała u ujścia Odry aż do wczesnego okresu żelaznego (700—450 przed Chr.). Po emigracji Germanów podbita ludność słowiańska odżywa i Pomorze Zach. nawiązuje ponownie łączność z Polską wchodząc wr. 967 w skład państwa polskiego. łowianie lechiccy, zamieszkujący od niepamiętnych czasów dorzecza Odry i Wisły, dzielili się na szereg plemion i szczepów. Pięć z nich, a mianowicie: Polanie, Wiślanie, Mazowszanie, Slęzanie i Pomorzanie (nie licząc pomniejszych), miało z biegiem czasu zrosnąć się pod przewodnictwem Polan w państwo i naród polski. Pierwotnie jednak szczepy, a nawet w ich obrębie plemiona żyły życiem samodzielnym, nie odczuwając potrzeby łączenia się w większe związki polityczne. Odrębne warunki bytowania spowodowały wytworzenie się pewnych różnic (narzeczy) wspólnego języka, a także odrębności natury gospodarczej i kulturalno-obyczajowej. W szczególnie różnych od reszty pobratymców warunkach znalazły się plemiona lechickie osiadłe na wybrzeżu Bałtyku, między dolną Wisłą a dolną Odrą, z biegiem zaś czasu przekraczające dolną Odrę i posuwające się dalej na zachód, aż po wyspę Rugię. Oddane handlowi morskiemu, a częściowo korsarstwu, zamożne, o dużej łatwości przyswajania obcych wpływów kulturalnych plemiona te odznaczały się sporym separatyzmem wobec lądowych krewniaków, od których odgradzały ich trudne do przebycia bagna i lasy nad Notecią. Ludność Pomorza składała się z wolnych i niewolników. Wśród wolnych stanem posiadania wyodrębniała się grupa możnych. Jedną z cech charakterystycznych była wielka liczba ludności miejskiej. Miasta, zwłaszcza wielkie, jak Szczecin i Wolin, tworzyły rodzaj republik miejskich. Kult religijny (głównie Trzygłowa) podtrzymywany był przez liczną i wpływową warstwę kapłanów. Kraj był politycznie mało jednolity, gdyż rozpadał się na szereg państewek plemiennych pod osobnymi książętami, a władza najwyższego księcia, zwierzchnika całego Pomorza, była dość słaba. Tymczasem na połudn.-wschód od Pomorza krzepło coraz bardziej młode państwo polskie. Mieszko I, kontynuując dzieło swego ojca, rozbudowywał je z ośrodka, jaki stanowiła ziemia Polan (Wielkopolska), dążąc do opanowania całego dorzecza Odry i Wisły. Bieg rzek prowadził go ku morzu. Najpierw włączone zostało do Polski Pomorze Gdańskie, jako łatwiej dostępne. Następnie Mieszko posuwał się ku zachodowi wybrzeżem morskim poprzez środkowe partie Pomorza ku ujściu Odry, do Szczecina i Wolina. W ten sposób znalazł się na terenie ścierania się wpływów politycznych niemieckich (w 934 r. Niemcy ujarzmili Wkrzanów), skandynawskich i słowiańskich połabskich. Na ujście Odry zwrócona była uwaga z wielu stron i temu należy przypisać, że po raz pierwszy zapisano polityczne wystąpienie Mieszka I i państwa polskiego właśnie u ujścia Odry. Był to r. 963, w którym nastąpił niespodziewany napad Redarów (czołowego plemienia Weletów) pod wodzą awanturnika niemieckiego Wichmana; zaskoczony książę polski poniósł porażkę, stracił brata i musiał ustąpić z ziemi Licikawików między dolną Odrą a dolną Wartą. Mieszko nie dał jednak za wygraną; nawiązał stosunki z cesarzem niemieckim, któremu zobowiązał się płacić czynsz z owego utraconego terytorium ("aż do rzeki Warty"), przyjął w r. 966 chrzest, pozyskując sobie równocześnie poparcie swego teścia, króla czeskiego. Już w r. 967 okazały się następstwa przezornej polityki Mieszka I. Nowy najazd Wichmana i Redarów skończył się całkowitą klęską napastników. Ujście Odry ze Szczecinem znalazło się w ręku księcia polskiego. Warto zauważyć, że był to owoc przymierza polsko-czeskiego, przy czym posiłki czeskie brały czynny udział w akcji bojowej. Usadowienie się Mieszka u ujścia Odry, objęcie granicami państwa polskiego także szczepu Pomorzan nie mogło oczywiście podobać się Niemcom. Już w r. 972 margrabia Hodo próbował podważyć ten węgieł wznoszonego gmachu państwa polskiego: wpadł do ziemi Licikawików, został jednak rozbity tak gruntownie, że aż cesarz niemiecki uznał za wskazane wezwać Mieszka do zaprzestania walki. Pomorze wraz z ujściem Odry utrzymał Mieszko w swym ręku, strzegąc tej ziemi troskliwie. W r. 985 udzielił pomocy książętom saskim przeciw powstaniu Słowian połabskich właśnie dlatego, że lękał się, by pogańscy Poła-bianie nie spróbowali z kolei wyprzeć jego, jako chrześcijańskiego władcy, z pogańskiego jeszcze Pomorza. W następnym roku powstało nowe niebezpieczeństwo: duńscy korsarze (wikingowie) wylądowali na wyspie Wolin i założyli tam swą placówkę, znaną pod nazwą Jomsborga. Zręczną polityką pozyskał sobie Mieszko cesarza Ottona III (za trybut z płdn.-zachodniej części Pomorza), a przede wszystkim Szwecję (wydał swą córkę za króla Eryka) i zdołał podporządkować sobie jomsbor-czyków. Pod koniec życia Mieszko zrobił w sprawie Pomorza bardzo doniosły krok: poddał bowiem pod protekcję Stolicy Apostolskiej całą Polskę wraz z Pomorzem, wyszczególniając dokładnie granice (brzeg morski od Szczecina po Prusy), oraz, o ile pozwala sądzić zepsuta pisownia aktu, wymieniając miasto Szczecin, jako szczególnie dlań ważne i potrzebujące poparcia powagi Rzymu ze względu na bardzo niedawną przynależność tego portu do Polski. Według wyrażonej w nauce polskiej hipotezy (S. Zakrzewskiego) rządy na Pomorzu Mieszko powierzyć miał podległemu sobie synowi swemu z drugiej żony (Ody), księciu Świętopełkowi. Ow Świętopełk, ojciec Dytryka (Teodoryka, cz. Bogusława), stał się założycielem dynastii książąt Pomorza Zach., panującej tam do r. 1637. Synem Dytryka był Ziemomysł, ojciec Swiętobora, a dziad Świętopełka. Synem tego ostatniego był — lepiej nam już ze źródeł historycznych znany — książę Warcisław. Śmierć Mieszka I — zgodnie z polskim prawem zwyczajowym — stała się powodem podziału państwa na kilka dzielnic, pozostających pod panowaniem synów zmarłego. Przypuszczalnie jedną z tych dzielnic było Pomorze Zach. pod Świętopełkiem. Niebawem jednak wybitna indywidualność Bolesława Chrobrego zmieniła ten stan rzeczy; pierworodny syn Mieszka I wypędził braci i macochę, jednocząc w swym ręku całe państwo wraz z Pomorzem, gdzie pozyskał sobie poparcie drużyny w Jomsborgu-Wolinie. Prawdopodobnie także ujście Odry ze Szczecinem znalazło się wówczas w bezpośrednim władaniu Bolesława. Jego dobre stosunki z cesarzem Ottonem III przekreślały widoki Świętopełka na pomoc niemiecką.

ocena 4,4/5 (na podstawie 5 ocen)

wczasy, ludność Pomorza Zachodniego